Co oferujemy:
- Oferujemy świetnych, doświadczonych trenerów, prowadzący zajęcia w pasjonujący i przystępny sposób
- Oferujemy pomoc przy wyborze szkoleń. Doradzamy najlepsze rozwiązania.
- Oferujemy programy szkoleń modyfikowane pod kątem potrzeb oraz oczekiwań naszych Klientów
- Oferujemy możliwość wyboru daty realizacji szkoleń otwartych
- Oferujemy materiały szkoleniowe napisane tak, aby były pomocne po szkoleniu
- Oferujemy bardzo dobrą lokalizację szkoleń, co sprzyja atmosferze podczas i po szkoleniu oraz integracji
- Oferujemy rzetelnych i otwartych na sugestie oraz gotowych do wszelkiej pomocy pracowników
- Oferujemy bardzo korzystne ceny (a od nich jeszcze możliwe rabaty)
Jeżeli masz pytania -
zadzwoń do nas koniecznie 12 399 41 90
lub napisz: szkolenia@avenhansen.pl
Szkolenia pół-otwarte
Korzyści szkolenia otwartego i szkolenia zamkniętego.
Jeżeli zainteresowało Cię jakieś szkolenie i chciałbyś otrzymywać powiadomienia o zbliżających się terminach tego lub podobnych, lub po prostu chcesz być na bieżąco z naszą ofertą, zapisz się do naszego biuletynu a raz na dwa tygodnie otrzymasz od nas szczegółowe informacje o zbliżających się terminach.
Możesz też zapisać się do biuletynu na otrzymywanie ciekawych artykułów.
Zapisz się do biuletynuOpowiedz nam o swoich potrzebach, a my zaproponujemy najlepsze rozwiązanie.
Wyślij zapytanieZapraszamy na forum szkoleniowe, gdzie znajdziecie masę ciekawych i przydatnych informacji o szkoleniach, trenerach, imprezach integracyjnych...
Odwiedź forumCzy Internet zostanie ocenzurowany?
Znów rozgorzała dyskusja na temat tego co wolno każdemu Kowalskiemu w Internecie. Rząd zastanawia się nawet nad ograniczeniem pewnej dowolności w sieci, która miałaby polegać między innymi na wprowadzeniu tak zwanej rejestracji stron oraz usług niedozwolonych: (na przykład takich, które propagują faszystowskie treści, czy też podstępem wprowadzają czytających w błąd, aby czerpać dzięki powyższemu korzyści majątkowe), oraz pragnie poprzeć Komisję Europejską, która chce przeciwdziałać pornografii dziecięcej, jaka szerzy się w Internecie. Wydawałoby się przecież, iż powyższe postulaty są słuszne, bowiem wszyscy zdajemy sobie sprawę, iż nie wszystko na co możemy się natknąć serfując po witrynach internetowych, jest słuszne czy zgodne z prawem. Skąd jednak bierze się takie oburzenie społeczeństwa i w czym widzimy największe zagrożenia?
Zapewne większości chodzi o ograniczenie wolności, a przecież nawet w Konstytucji Rzeczypospolitej można znaleźć ustęp mówiący: cyt: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej”. Ewidentnie zatem jednostki obawiają się skoku na ich podstawowe prawa oraz obawiają się, że będzie to jedynie początek, czy też pretekst do wprowadzania kolejnych ograniczeń. Zastanówmy się na przykład nad kontrolą, niczym niekontrolowanych dotychczas wypowiedzi internautów. Sami musimy przyznać, że czytając niektóre komentarze, zaczynamy zastanawiać się, czy rzeczywiście autorzy tekstów, to szarzy obywatele.
Wypowiedzi są nierzadko diametralnie skrajne, zawierają taki ładunek nienawiści, czy też wściekłości, że aż trudno się to czyta, i nawet nie chcielibyśmy pomyśleć o spotkaniu takiej osoby w ramach kontaktu face to face. Jak jednak miałaby wyglądać taka kontrola, czy dotyczyłaby wypowiedzi tych, którzy atakują werbalnie znane osoby, bądź innych internautów, a może cenzura skupiłaby się na tekstach zawierających wulgaryzmy, bądź w jakikolwiek sposób zachęcający do agresji. Granice są tutaj bardzo cienkie i nie chciałabym być jednym z decydentów, podejmującym decyzję o tym co konkretnie należy ograniczyć. Zresztą, tak naprawdę wiele zależy od poglądów. Dla jednych kwestie związane z aborcją, homoseksualizmem, czy też zapłodnieniem in vitro stanowią coś zupełnie niemoralnego, a nawet grzech, podczas gdy dla innych, są po prostu alternatywą. Komu jest zatem oceniać, która strona ma większe prawa czy też racje?
Inni, natomiast podejmują dyskusję dotyczącą ochrony dzieci w wirtualnym świecie. Jak można walczyć z pornografią dziecięcą, kiedy to same nastolatki, ale także kilkuletnie już podrostki wrzucają swoje zdjęcia na portale internetowe w co najmniej niedwuznacznych pozach. Może zamiast odgórnej kontroli rządu, to rodzice, którzy przecież świetnie znają nazwy wymienionych witryn internetowych, odmienianych zresztą przez wszystkie przypadki w mediach, powinni czasami zajrzeć i sprawdzić, co ich dziecko robi w sieci. Nie trzeba wcale być biegłym informatykiem, aby poradzić sobie z kontrolą swojego potomstwa. Co więcej oponenci propozycji stawianych przez rząd, twierdzą, że jakakolwiek ustawa nie jest w stanie powstrzymać tych, związanych z pornografią dziecięcą, ponieważ zwyczajnie przeniosą swoje firmy poza granice Unii Europejskiej, nadal aktywnie działając w swojej branży.
Są również tacy, którzy obawiają się, że cenzura, czy też ograniczenia Internetu spowodują obniżenie przedsiębiorczości. Dla nich, plany rządu stanowią zamach na rozwój Internetu czy też konkurencyjności przedsiębiorstw. Konieczność rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, (co już samo w sobie, jest dla wielu niezrozumiałe), tych wszystkich programów, które emitowane będą wyłącznie w Internecie, może spowodować zdaniem niektórych kapitulację wielu firm i cofnięcie się Internetu do ery jedynie tekstu pisanego.
Rząd natomiast, podkreśla dwuletnie opóźnienie Polski, wobec dyrektyw Unii Europejskiej i stąd, tłumaczy wszystkie te rozważania skierowane w stronę regulacji Internetu. Jak zakończy się cała sytuacja, nie wiemy. Jak na razie państwo polskie, zrezygnowało z ustawy, jednak nie ma co się oszukiwać, prędzej czy później temat powróci, chociażby ze względu na wymogi unijne.








